Mateusz Lewita był poborcą podatkowym, który porzucił swoje zajęcie, by zostać uczniem Jeszui. Przyszedł do Wolanda na polecenie swojego nauczyciela. Mateusz wiedział, kim jest jego rozmówca, dlatego był wobec niego uprzedzony. Zachowywał dystans i nie chciał wdawać się z dyskusję ze "starym sofistą". Był wściekły na Wolanda, jednak nie dał się sprowokować, choć ten nazywał go głupcem i niewolnikiem.
Szatan w "Mistrzu i Małgorzacie" jest mężczyzną, który posiada ponadludzkie zdolności. Cechuje go mądrość, inteligencja i erudycja. W rozmowie z Lewitą porusza filozoficzne zagadnienie istnienia dobra i zła w świecie, przywołując filozofię manicheizmu. Zgodnie z jej założeniami zło i dobro są równorzędnymi elementami, które wzajemnie się uzupełniają, i ich obecność w świecie jest niezbędna. Mateusz nazywa Wolanda "duchem zła i władcą cieni", co z kolei łączy tę postać z biblijną koncepcją szatana, według której jest on ucieleśnieniem zła. Niemniej w powieści diabeł wykonuje polecenie Jeszui, które przekazał Lewita.
Woland uważa, że gdyby nie istniało zło, nie byłoby dobra. Są to więc dwa równorzędne elementy, które się wzajemnie uzupełniają. Aby wytłumaczyć Mateuszowi Lewicie istotę swoich poglądów, bohater posłużył się metaforą światła i cieni. Gdyby nie było słońca, żaden przedmiot i żadna istota nie rzucałyby cieni. Gdyby jednak chcieć pozbyć się cieni, trzeba by usunąć z ziemi wszystkie rośliny, zwierzęta, rzeczy i ludzi. Zło i dobro są zatem nierozłącznymi pierwiastkami, których harmonijne współistnienie w świecie jest konieczne. Takie pojmowanie kategorii etycznych świadczy o dualistycznym charakterze poglądów Wolanda.
Indywidualne
Indywidualne
Indywidualne
Indywidualne